Wiadomo, że na Podhalu na tradycyjnej sztuce budowania z
płazów zna się każdy. Jeżeli jednak stanowisz wyjątek w tej materii, a masz
zamiar wybudować drewniany dom, na pewno przyda Ci się choć podstawowa wiedza na
ten temat.
Decydując się na zamieszkanie w płazach warto poznać zalety tej technologii i
pozbyć się pokutujących na jej temat przesądów i uprzedzeń. Warto również
pogodzić się z jej ograniczeniami i dowiedzieć się na co szczególnie należy
zwrócić uwagę. Dopiero to pozwoli zrozumieć specyfikę i docenić urodę tego
rodzaju materiału i budownictwa.
Powinieneś także Szanowny Inwestorze poznać choć kilka podstawowych pojęć i
terminów związanych z ciesiołką podhalańską. Pozwoli Ci to porozumieć się choć w
zasadniczych kwestiach z Twoją brygadą ciesielską i zrozumieć opracowany przez
nas dla Ciebie projekt.

Stara chałupa Malika w Murzasichlu
BUDOWANIE
Budowanie w tradycji podhalańskiej to wznoszenie budynków z płazów. Żąglerka
tymi masywnymi elementami, ich obróbka i wzajemne dopasowanie zawsze stanowiło
nie lada sztukę. Dlatego szlachetny termin budowa ma na Podhalu trochę inne
znaczenie niż w całej Polsce. Zarezerwowany jest tylko i wyłącznie dla budynków
drewnianych. Murowanie z cegieł, pustaków, wznoszenie konstrukcji stalowych,
betonowych, a także inne roboty budowlane, takie jak prace ziemne, fundamentowe
czy instalacyjne nie zaliczają się do budowy. Odmiennie niż w prawie budowlanym.
Ono jednak, jak wiadomo, na Podhalu się raczej nie przyjęło.
PŁAZY
Płazy powstają poprzez rozcięcie na pół (wzdłuż rdzenia) specjalnie dobranych,
dorodnych pni. Jeszcze lepiej wyciąć z środka pnia deskę. Jeżeli wraz z nią uda
się usunąć rdzeń ograniczy to późniejsze pękanie płazów (rys. 1).

Rys. 1
Nie ma jednak gwarancji, że wyeliminuje się je całkowicie. Rdzeń wcale nie musi
biec środkiem pnia, a słoje bywają gęstsze z jednej strony. Taka jest specyfika
drewna. Gdy pojawią się pęknięcia, pozostaje je po prostu polubić.
Każda płaza jest zbieżna (tak jak pień z którego powstała) i ma dwa końce:
starszy (grubszy) i młodszy (cieńszy). Cała sztuka polega na takim ułożeniu płaz
w ścianie naprzemiennie końcem starszym i młodszym, aby na zwieńczeniu zrębu
uzyskać równy poziom.
Każda płaza ma także dwie strony. Prawą - płaską, powstałą z przecięcia pnia
oraz lewą, posiadającą naturalne zaokrąglenie - czyli tzw. oflis.
Dawniej używano płaz z pełnym oflisem - po prostu połówek pni (rys. 2). Obecnie
powraca moda na taki budulec, głównie ze względu na efekt plastyczny. Stosując
"połówki" uzyskuje się wrażenie surowości i masywności.

Rys. 2
Rys. 3
Częściej jednak używa się płaz z częściowo ściętym oflisem (rys.
3 i 4). Takie
płazy posiadają jednakową grubość (na czysto przeważnie 16 lub 18cm), co
umożliwia ich precyzyjniejszą i dokładniejszą obróbkę.
Zastosowanie takich płaz jest bardziej ekonomiczne, a powstały obiekt robi
wrażenie bardziej dopracowanego. Mimo, że ściana z pełnym oflisem teoretycznie
jest znacznie grubsza, to pod względem izolacyjności niewiele różni się od
ściany ze standardowych szesnastek czy osiemnastek. W obydwu przypadkach szpary
stanowiące mostki cieplne i najbardziej newralgiczne miejsca ściany są mniej
więcej tej samej grubości.

Rys. 4
Chcąc poprawić izolacyjność ścian (a raczej ich szczelność) można zastosować
płazy felcowane (rys. 4). Wymagają one większych nakładów robocizny (wykonanie felców). Większe jest też o około 15% zużycie materiału.
Przy takiej technologii mszenie (uszczelnienie szpar miedzy płazami) widoczne
jest tylko z zewnątrz, a wewnątrz pomieszczeń uzyskujemy gładką ścianę litego
drewna, prawie bez widocznych miejsc zetknięcia się płazów. Osiągnięcie tego
efektu wymaga jednak przy obróbce ostrożności, staranności i precyzji (felce są
bardzo podatne na uszkodzenia).
Płaza nie jest elementem prefabrykowanym. Posiada indywidualne cechy drzewa, z
którego powstała. Nie ma dwóch identycznych płaz (nawet z tego samego pnia).
Różnią się długością, szerokością, zbieżnością, ilością sęków, żywicznością itd.
Wszystkie te indywidualne cechy płazy rzutują na jej wykorzystanie konkretnie w
tym, a nie innym miejscu budynku, dlatego doświadczony budarz rozpoczyna budowę
od rozrzucenia kupy zgromadzonego materiału, wnikliwej oceny każdej płazy i
wyznaczenia jej roli w powstającym obiekcie. Już na początku rozstrzyga gdzie
wykorzystać i wyeksponować najlepsze jakościowo drewno, gdzie potrzebne będą
najszersze płazy, gdzie najdłuższe, a gdzie i w jaki sposób ukryć wady i skazy
materiału.
W tej sytuacji trudno się dziwić, że budarz ma osobisty stosunek do obrabianych
przez siebie płaz. Piękne okazy budzą podziw i uznanie. Podobnie jak atrakcyjne
kobiety prowokują do cmokania, głaskania, a nawet poklepywania. To emocjonalne
zaangażowanie znajduje odzwierciedlenie w bogatej terminologii.
Na dorodną długą płazę często mówi się po prosu drzewo, albo gdy jest szeroka -
ściana. Wyjątkowy, starannie obrobiony okaz bywa pieszczotliwie, ale i z
szacunkiem nazywany mamą, krótki fragment płazy np. między oknami to sumik,
zwany też czasem lekceważąco bęsiem, czyli literacko mówiąc dzieckiem z
nieprawego łoża. Stare krnąbrne w obróbce, szerokie płazy to po prostu płaziska.
Decydując się na zakup płazów trzeba zwrócić uwagę na kilka czynników. Przede
wszystkim trzeba się zdecydować na rodzaj drewna. Najpowszechniejszym i
najwdzięczniejszym w obróbce jest smrek, (czyli świerk). Można też zastosować
jedlę, (jodłę). Bywa ona jednak często opucyta, co grozi wypadnięciem rdzenia
przy obróbce. Jest też podatna na sinienie i jak twierdzą niektórzy - ma
specyficzny zapach kaczego nawozu. Innym jednak to nie przeszkadza, czego
dowodzi fakt, że "w Zębie kościół zjedli" (z jodły) - jak mówi stare
powiedzenie.
Modrzew (gwarowo świerk) jest na Podhalu droższy od smreka i jedli. Posiada
ładne, czerwone zabarwienie, jest twardszy ale bardziej kruchy, przez co
trudniejszy w obróbce, a ściany wykonane z niego długo i obficie płaczą żywicą.
Oprócz gatunku drzewa istotne jest też gdzie ono rosło. Najlepiej gdy w gęstym,
górskim lesie na północnym stoku. Tam zimy są długie, przyrosty niewielkie,
przez co drzewo posiada gęste, równe na całym obwodzie słoje i jest dobre do
obróbki. Drewno z nizin - z reguły tańsze - jest dość rzadkie (duże przyrosty
roczne), przez co przy obróbce lubią niespodziewanie odpadać jego fragmenty.
Bywa także czasami odżywicznione i zwiertane (zaatakowane przez owady).
Płazy powinny mieć 18, a jeszcze lepiej 20cm grubości (na czysto odpowiednio 16
i 18cm). Należy się starać pozyskać jak największą ilość jak najdłuższych płaz
(10-12m). Nawet gdy projektowane pomieszczenia będą dużo mniejszej rozpiętości,
długie płazy potrzebne będą do przewiązania górą całego zrębu. Szerokość płaz
powinna być taka, aby około trzymetrowej wysokości zrąb powstał z 7 - 8 płaz.
Płazy powinny być sezonowane co najmniej dwa lata. Należy je równo i starannie
ułożyć w przewiewnym miejscu, przekładając poszczególne warstwy listwami o
jednakowej grubości i zadaszyć. Płazy należy układać zawsze prawą stroną do
góry. Ta strona schnąc - lekko się wybrzusza (robi się pęk) , umożliwiając
spływanie wody. W lewej stronie tworzą się pęknięcia, w które woda wnikając
powodowałaby gnicie drewna (rys. 1).

Rys. 5
WĘGŁY
Płazy w ścianach stykających się ze sobą łączone są w węgłach za pomocą
skomplikowanych zamków ciesielskich. Powstają one poprzez precyzyjne wycięcie i
wydłubanie czopa oraz komory, które tworzą wzajemnie klinującą łamigłówkę. Są
one tak ściśle dopasowane do siebie, że do ich połączenia potrzeba
dziesięciokilogramowego młota i niemałej krzepy (rys. 6).

Rys. 6
Węgły w zależności od charakteru, formy budynku można wykańczać na różne sposoby (rys. 7, 8, 9).

Rys. 7. WĘGIEŁ PROSTY

Rys. 8. WĘGIEŁ PÓŁKRYTY

Rys. 9. WĘGIEŁ KRYTY
Praca na węgle (rys. 10, 11) wymaga zegarmistrzowskiej dokładności.
Po połączeniu płaz za pazuchą (w kącie między nimi) nie ma prawa pojawić się
nawet najmniejsza szczelinka - czyli ziajok - oczywista oznaka fuszerki. Węgieł
nie może być ani przecięty, ani niedocięty, gdyż albo będzie nieszczelny (będzie
nim "fukać zima") albo płaza się na nim zawiesi (nie zlegnie się) i nie ściśnie
prawidłowo mszenia.

Rys. 10

Rys. 11
Przed wbiciem płazy węgieł należy wymościć wełnianką aby go dodatkowo
uszczelnić. Przy wbijaniu należy zwrócić uwagę, aby powierzchnia prawej strony
płazy trzymała idealny pion. Płaza nie może być ani przywarta (nachylona w
stronę izby), ani rozwarta (odchylona na zewnątrz).
Jeżeli ściana na większej długości nie jest przewiązana węgłami narożnymi lub
krzyżowymi (rys. 12), leżące na sobie płazy łączy się dodatkowo drewnianymi
kołkami (teblami), wbijanymi w nawiercane otwory.

Rys. 12
I rzecz najważniejsza, decydująca o powodzeniu całej budowy. Należy pamiętać,
aby w pierwszy południowo-wschodni węgieł włożyć święty obrazek z podpisami
majstra i całej brygady.
Jest to przy tym jedna z wielu okazji do wcześniejszego i sympatycznego
zakończenia dnia pracy. Jak tradycja to tradycja.
SŁUP WIĄZANY
Elementem, który umożliwia zamontowanie w ścianie z płazów okna lub drzwi jest
słup wiązany. Składa się on z elementów pionowych (stojaków) oraz poziomych (leżucha
i ocapka). Mogą one być ze sobą powiązane (stąd nazwa) na girung albo lepiej na
ratkę (rys. 13). Słup wiązany posiada gar (wyżłobienie), w który wpuszczane są
odpowiednio obrobione (w tzw. nut) końce płazów. Dodatkowo słup wiązany
przytrzymywany w narożach jest tzw. uszami.

Rys. 13
Ponieważ drewno zsycha się na szerokości, a nie na długości, wysokość stojaków musi być tak dobrana, aby pomiędzy górną krawędzią słupów wiązanych a leżącą nad nimi płazą ocapową powstał odpowiedni dystans. Pozwoli to jej osiąść (zlegnąć się) i ścisnąć omszenie, gdy płazy poniżej się zeschną. Pozostawianie dystansu na zleganie nad pionowymi elementami jest podstawową zasadą sztuki budowania z płazów.
Słup wiązany jest ozdobą płazówki pod warunkiem że ma odpowiednią szerokość
(minimum 25-30cm). Na jego wykonanie trzeba wybrać najlepsze gatunkowo i
doskonale wysuszone płazy, aby się nie wichrował i zapewnił szczelność stolarki.
Słup wiązany pełni bowiem w tradycyjnej stolarce rolę futryny.
MSZENIE
W ścianie między płazami zostawia się szczeliny (szpary) o szerokości około 2cm.
Szpary są mszone, czyli wypełniane wełnianką z drewnianych strużyn. Dzieli się
je na niewielkie porcje i ściśle zwija w tzw. skrątki (rys. 14 i 15), które potem
wbija się w szparę.

Rys. 14
Rys. 15
Dobry mszarz wbijając mszenie potrafi podnieść budynek o ponad 10cm. Na lewej stronie ściany skrątki tworzą charakterystyczny wzór (rys. 16), a od strony prawej obcinane są na gładko. Wełnianka powinna być w szparze tak ściśle sprasowana, aby gwożdzia wbijało się w nią z taką trudnością jak w drewno.

Rys. 16
Przy obróbce płaz należy pamiętać, aby zostały w nich wykonane specjalne wyżłobienia, które pozwolą lepiej zakleszczyć się wełniance. Po dwóch sezonach grzewczych należy liczyć się z koniecznością uzupełnienia wełnianki.
STROP
Konstrukcja stropu zamyka i usztywnia (krosnuje) zrąb. Głównym elementem stropu, stanowiącym jednocześnie największą ozdobę wnętrza jest biegnąca przez środek pomieszczenia, pięknie rzeźbiona poteżna belka, zwana sosrębem lub tragarzem (rys. 17, 18, 19). Umieszcza się na niej datę powstania budynku oraz nazwisko fundatora. Na sosrębie wspierają się już mniejsze, starannie fazowane belki - tzw. tragarczyki, w które od góry wcinana jest powała z ozdobnie ułożonych desek. Prostopadle do tragarczyków układane są legary pod deski podłogowe poddasza.

Rys. 17

Rys. 18

Rys. 19
DACH
Najbardziej charakterystycznym elementem podhalańskiego domu jest stromy dach z
półszczytami, przełamany strzechą o trochę mniejszym nachyleniu. Powstaje ona
poprzez nabicie na krokwie tzw. przysztychów, które powodują wydłużenie okapu
(rys. 20). Dach podhalański wspiera się na wysuniętych poza lico ścian i ozdobnie
wyciętych końcach płaz ponadocapowych, czyli tzw. rysiach (wypustach).

Rys. 20
Te z kolei wspierane są mniejszymi podrostkami (półwypustami). Na rysiach ułożone jest ozdobne deskowanie okapu, zwane podsiubitką, albo kocią powałą, gdyż przestrzeń nad nią stanowi ulubioną kryjówkę tych zwierząt. Podsiubitka podtrzymywana jest dodatkowo ślepymi rysiami (nie stanowiącymi przedłużenia płaz), tworzącymi na okapie regularny rytm (rys. 21).

Rys. 21
Kształty rysi mogą przybierać rozmaite, mniej lub bardziej udane i dostosowane do charakteru obiektu formy. Nasze propozycje przedstawiamy poniżej (rys. 22, 23, 24).

Rys. 22. RYŚ "TRADYCYJNY"

Rys. 23. RYŚ "WITKIEWICZOWSKI"

Rys. 24. RYŚ "STYLIZOWANY"
Solidny, daleko wysunięty okap (90-120cm) spełnia
niebagatelną rolę w surowym tatrzańskim klimacie. Osłania zrąb przed zacinającym
deszczem i zawiewającym śniegiem, ocienia wnętrza, gdy słońce jest wysoko i
wpuszcza do środka jego promienie, gdy jest nisko.
Dzięki temu latem w pomieszczeniach panuje przyjemny chłód, a
zimą w pogodne dni słońce dodatkowo je nagrzewa. Do tutejszych, trudnych
warunków klimatycznych dostosowana jest też konstrukcja dachu (rys. 20). Mimo
zastosowania krokwi o oszczędnych przekrojach, potrafi on przenieść obciążenia
ogromnych ilości śniegu oraz wytrzymać napór wiejącego tu często wiatru halnego,
który kładzie nieraz całe hektary lasu. Swą wytrzymałość dach zawdzięcza między
innymi dużemu spadkowi. Nie należy jednak przesadzać z jego nadmiernym wybystrzaniem (zwiększaniem nastromienia). Takie działania (często ostatnio
obserwowane) prowadzą do wynaturzenia proporcji.
Dach kryje się ułożonymi dubeltowo (podwójnie) drewnianymi gontami (rys.
25).
Dzisiaj gontów już się nie szczypie ręcznie, tylko tnie maszynowo. Nie są one
więc tak trwałe jak dawniej i wymagają starannego zaimpregnowania. Na pokrycie 1
m2 dachu potrzeba ok. 24-30 gontów o długości 1 metra. Oprócz gontów prostych
konieczne są trochę dłuższe gonty skośne, używane w koszach (korytach) i na
narożach.

Rys. 25
Gont powinien być sezonowany (najlepiej 1 rok), wypuszczony z jednej maszyny
(aby pasował do siebie) i wykonany z gęstego, mało sękatego, zdrowego drewna.
Gonty posiadające czerwono-niebieskie wzorki należy odrzucić (przegnite), a
słabe jakościowo w ostateczności wykorzystać jak najbliżej kalenicy. Ułożony w
równiutkie sory gont z wyprowadzonymi miękko (na owijkę) narożami i koszami jest
niezwykle efektownym, cichym a przy odpowiedniej konserwacji także trwałym
pokryciem.
DLACZEGO Z PŁAZÓW
Budynki z płazów, jeżeli o nie dbać, cechują się dużą trwałością. Na Podhalu
występują liczne obiekty o ponad stuletniej historii, stawiane w większości
przypadków nawet bez porządnych fundamentów. Znajdują się one w dobrym stanie
technicznym, mimo że podstawowym sposobem ich konserwacji było szorowanie ścian
i podłóg szarym mydłem, ługiem lub popiołem.
Konstrukcja o dużej elastyczności i sztywności zarazem pozwala na podnoszenie
lub przesuwanie całych obiektów, a także rozbieranie i ponowne ich składanie w
innym miejscu. Było to od wieków często praktykowane na Podhalu. Podstawowym
jednak atutem płazówek jest ich piekno, wynikające z czytelnej i czystej
konstrukcji, zastosowanego materiału najwyższej jakości, kunsztu wykonania i
wyrafinowanej sztuki zdobniczej, posiadającej swe użytkowe uzasadnienie.
Ciepłe i miłe w dotyku ściany pozbawione jakiegokolwiek negatywnego
oddziaływania na człowieka tworzą unikalny klimat i atmosferę wnętrz.
Patrz: Zamieszkać w płazach